Rekruter po godzinach: Jak wolontariat wpływa na moje życie?

Wolontariat - Rekruter - ALTEN
fot. Jarosław Florek

Rekruter po godzinach: Jak wolontariat wpływa na moje życie?

Wiele się nauczyłam od ludzi, których spotkałam” – mówi bez wahania Magdalena Mokrogulska, Recruitment Specialist z ALTEN, która od wielu lat jest wolontariuszką Stowarzyszenia MISEVI Polska. Chęć pomocy innym zaprowadziło Magdę aż na Madagaskar. To tam mogła zobaczyć jak Organizacja łączy młodych ludzi, którzy wierząc, że świat można zmienić, w realny sposób wspierają tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy.

 

Czy wolontariat był Ci zawsze bliski?

Wolontariat to szerokie pojęcie. Moim zdaniem może to być każde działanie, które robimy dobrowolnie dla kogoś, nawet coś najmniejszego. Myślę, że okres gimnazjalny to był czas mojego zaangażowania w wolontariat z tzw. formalnej definicji. Organizowaliśmy zajęcia w Domu Opieki w moim rodzinnym mieście. Z czasem, planami i działaniem zaczęłam sięgać dalej.

Jak zaczęła się ta historia?

Przez udział w innym wolontariacie, w Akademii Przyszłości. Mój koordynator przygotowywał się aktualnie do wyjazdu z tą organizacją. A że tematyka misji, pomocy humanitarnej i rozwojowej interesowała mnie od dawna, bardzo chciałam dowiedzieć się więcej. W rezultacie działam tam już od prawie 4 lat.

Czym zajmuje się MISEVI?

Jest to Stowarzyszenie Świeckich Misjonarzy Św. Wincentego a Paulo. Jesteśmy jego częścią, tworząc trzy oddziały w Polsce. Mamy siedzibę w Warszawie, Bydgoszczy oraz w Krakowie, w którym działam ja. Aktualnie wspólnie realizujemy projekty edukacyjne i medyczne na Madagaskarze i na Ukrainie. Pozwolę sobie zacytować definicję naszego Stowarzyszenia, którą podał kiedyś szef oddziału warszawskiego, Rafał – 

MISEVI to ludzie zjednoczeni wokół idei pomocy potrzebującym: ubogim, zepchniętym na margines społeczeństwa, tym, którzy w życiu mieli mniej szczęścia.

Nauczanie przez wolontariuszy

Jak wygląda codzienność takiej organizacji?

Staramy się działać jak organizacje turkusowe. Łączą nas wspólne cele, które chcemy realizować. Posiadamy zarząd, komisję rewizyjną, członków zwyczajnych i wspierających, a także wolontariuszy. Każdy może się włączyć i mieć realny wpływ na podejmowane inicjatywy. Aktualnie sytuacja związana z COVID19 nas trochę ograniczyła, większość działań podejmujemy zdalnie, nasze misje musiały zmienić swój charakter. Niedawno z dużym opóźnieniem powrócili wolontariusze pracujący na Madagaskarze. Na ten moment nie mamy pewności, kiedy będziemy mogli kontynuować tam działania aktywnie, a nie tylko zdalnie organizując zbiórki finansowe na konkretne projekty.

 Jak przygotowuje się wolontariuszy do pracy na placówce misyjnej?

Kwestia przygotowania jest bardzo indywidualna i wymaga czasu. Wiąże się to z przygotowaniem merytorycznym, praktycznym, organizacją szkoleń, kursów językowych i przede wszystkim poznaniem siebie nawzajem. Z doświadczenia wiemy, że praca w zespole przebiega lepiej, jeśli dobrze się znamy, a przede wszystkim – jeśli dobrze znamy samych siebie. Każdy wolontariusz zgłaszający się na wyjazd na placówkę misyjną musi spełniać pewne, wymagane przez kraj kryteria, a jego kompetencje/doświadczenie muszą się pokrywać z potrzebami misji. Prowadzimy szkolenia np. z zakresu zaawansowanej pierwszej pomocy, przygotowujemy wolontariusza do tego, co go może spotkać na misji. To często nie są w pełni bezpieczne rejony. Jeżeli potrzebujemy osób np. z praktycznym doświadczeniem w obszarze medycznym, to takowe kandydat musi posiadać.

fot. Maria Tirak
fot. Maria Tirak

Jak można dołączyć do Waszego Stowarzyszenia?

Po prostu napisać na kontakt@misevi.pl lub wolontariat@misevi.pl. Jesteśmy otwarci na ludzi, na każdego człowieka. Dodam, że wiek nie ma znaczenia.  

Jeśli chodzi o wyjazdy misyjne, to w głównej mierze skupiamy się teraz na osobach z doświadczeniem medycznym, a fizjoterapia jest od kilku lat naszym oczkiem w głowie.

Czy możesz opowiedzieć jak wyglądał Twój pierwszy wyjazd na zagraniczną placówkę misyjną?

Głównie prowadziłam zajęcia wspólnie z wolontariuszami malgaskimi dla dzieci w różnym wieku, od zajęć plastycznych, matematycznych, aż po naukę pisania. Pierwsze co poczułam, kiedy dotarliśmy do miejsca naszego pobytu,  to uczucie, że ja tu już kiedyś byłam. Nie miałam problemu z aklimatyzacją. Przyzwyczaiłam się do karaluchów, pająków, brudu i codziennego ryżu. Na początku nie było łatwo skomunikować się z lokalną społecznością, miałam braki językowe. Dzieci na miejscu dużo mnie nauczyły i wyzwoliły we mnie odwagę, aby nie bać się mówić w ich języku.

Czy jakaś sytuacja szczególnie zapadła Ci w pamięci?

Sytuacji było wiele, jedne poważne, drugie trochę mniej. Największym prezentem dla osoby prowadzącej zajęcia są zauważalne efekty nauki wśród dzieci. To jak dziecko, które nie potrafiło utrzymać ołówka w dłoni, teraz pisze, koślawo, ale pisze i do tego potrafi poprawiać samego siebie. Na takie efekty czasem czeka się bardzo długo, nie zawsze mamy okazję tego doświadczyć.

Wolontariat to również zbieranie różnych doświadczeń – które z nich są dla ciebie najważniejsze?

Wiele się nauczyłam od ludzi, których spotkałam. Wiele zobaczyłam, ale to tylko skrawek tego, co kryje świat. Wolontariat każdego dnia uświadamia mi, co tak naprawdę jest ważne w życiu, i co czyni mnie szczęśliwą. Bardzo bliska jest mi tematyka pomocy humanitarnej i rozwojowej. Dzięki wolontariatowi mogłam poszerzyć swoje doświadczenia w tym obszarze, zdobyć wiedzę, którą wyłożyłam w swojej pracy magisterskiej.

Czy według Ciebie każdy może zostać wolontariuszem?

Jasne, że tak. Jednak ważne, żeby znaleźć obszar, w którym się dobrze czujemy. Na pewnym szkoleniu zastanawialiśmy się, czym właściwie jest wolontariat. Nie jest on wcale bezinteresowny, mimo wszystko każda strona coś dostaje, może to być chociaż uśmiech.

Jak postrzegasz wolontariat w Polsce?

Ogrom możliwości, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Nie chce tu nic reklamować, wystarczy poszukać działalności powiązanych z własnymi pasjami i zainteresowaniami.

Potrzeb w Polsce, jak i za granicą jest wiele, dlatego liczba organizacji wyrażających chęć przyjęcia wolontariuszy jest spora. Niektórzy oficjalnie się nawet nie ogłaszają. Warto po prostu dłużej poszukać, nawet niekoniecznie wśród większych organizacji, tylko tych najmniejszych, które nie prowadzą aktywnej działalności promującej wolontariat. 

W jaki sposób zachęciłabyś innych do wolontariatu?

Mogłabym powiedzieć, że polecam każdemu jakąkolwiek formę wolontariatu, ale to nie o to chodzi. Coś musi się najpierw zrodzić wewnątrz naszego serducha, żeby podjąć się takiego działania. Nie zapominajmy – wolontariat to odpowiedzialność, jeśli w coś się angażujemy to na 100%.

Najprostszą i jakże wdzięczną formą „wolontariatu” wg mnie jest po prostu ludzka życzliwość i uśmiech, albo chęć rozmowy z człowiekiem samotnym. Zdarza się, że zaczepia nas ktoś na ulicy – nie bójmy się go posłuchać, to robi robotę.

Jeśli doczytałeś/aś do tego miejsca, serdecznie zapraszam Cię do obejrzenia dwóch filmów pokazujących naszą pracę na Madagaskarze:

https://www.youtube.com/watch?v=lWPv28HXB5Q Fizjoterapia

https://www.youtube.com/watch?v=GfbhAAKS8yE Ogólnie 

 

Rozmawiała Paulina Kleszczewska

Marketing & Employer Branding Specialist ALTEN Polska