Praca zdalna. Subiektywnie oczami Embedded Software Developera

Praca zdalna. Subiektywnie oczami Embedded Software Developera

 

Ostatnie kilka miesięcy to okres niemałych przemian w życiu, zarówno każdego człowieka, jak i wielkich państw. Okres dużych ograniczeń i nowych możliwości, utrudnień i wyzwań. I jednocześnie – dobry moment na reorganizację wielu spraw w swoim życiu, życiu rodziny, kraju i całego świata. Dla jednych to może być czas nieokreślonej przyszłości, czas do przeczekania. Dla drugich – szansa, która nie zdarza się dość często na poziomie globalnym, aby coś zmienić.

 

Jak było?

Typowy przypadek. Praca przez 8 ciągłych godzin dziennie, przez 5 dni w tygodniu. Czas dojazdów do pracy i powrotów do domu, czas przygotowań przed wyjściem i ogarnięcia spraw prywatnych po powrocie, nie mówiąc już o zdarzeniach losowych. Niezbędny regeneracyjny sen to minimum 5 godzin, a z wiekiem jest on dłuższy. I w ten sposób mija 5 dni roboczych. Potem przychodzi sobota – okres powrotu do siebie i ogarnięcia myśli (co zostało zrobione, co trzeba zrobić…), realizacja tego, co nie zostało zrobione w ciągu tygodnia. I w końcu niedziela – moment świeżości umysłu, nowych idei, planów… przerwany rozpoczęciem kolejnego tygodnia… Wszystko zaczyna się od nowa, aż do świąt, urlopu, emerytury.

Jak jest?

Dotychczasowy scenariusz dla ludzi młodych może być całkiem niezły. Dużo sił i energii, wyrabianie się ze wszystkim, i zazwyczaj mało spraw na głowie. Umowa o pracę, stały dochód, wyjścia ze znajomymi i czas na realizację swoich pomysłów… – jednym słowem, sytuacja może nie jest idealna, ale na pewno rozwijająca. Jednak w miarę upływu czasu, po przepracowaniu kilku lat w takim trybie – można nawet wpaść w monotonność – oddając nie tylko część swojej pracy, ale również swój czas, człowiek – nie zawsze, ale zazwyczaj – ma coraz mniej możliwości jeśli chodzi o zasoby czasowo-energetyczne. Na szczęście obecna sytuacja, wynikła z tego czy innego powodu – to już nie ważne, dała nam wszystkim możliwość zreorganizowania swojej pracy i życia. Ciężko się wypowiedzieć na temat wszystkich zawodów, gdyż każdy ma swoją specyfikę-reakcję na ostatnie wydarzenia, dlatego poniżej będzie mowa o tym, jak to wygląda od strony programisty systemów wbudowanych, zaznaczając jednocześnie, że jest to subiektywna opinia.

Jak wiadomo, praca ze sprzętem wymaga posiadania go na biurku – czasem trzeba coś pomierzyć miernikiem i/lub oscyloskopem, innym razem przelutować element, albo coś dodatkowo podłączyć. Z tego powodu, w początkowej fazie projektu jest praktycznie niemożliwym, aby pracować zdalnie. Oczywiście, można poprosić kolegów po drugiej stronie o wsparcie, jednak dane rozwiązanie ma charakter losowy – w biurze może nie być nikogo, lub wszyscy mogą być zajęci swoimi sprawami. I chociaż w dzisiejszych czasach mamy narzędzia zarządzane zdalnie, takie jak zasilacz i oscyloskop, to i tak czasami może pojawić się potrzeba fizycznego rozwiązania tego lub innego problemu, na przykład, przepięcie sond oscyloskopowych do innych punktów pomiarowych. Natomiast jeśli praca dotyczy czytania/pisania dokumentacji, samego tworzenia kodu bez jego testowania, to jak najbardziej można to robić zdalnie. Zostaje potem tylko kwestia testowania/debugowania.

W przypadku, gdy projekt zakłada istnienie środowiska testowego, w którym obiektem testowania jest realne urządzenie z podłączonymi wszystkimi elementami w pełni sterowanymi zdalnie, proces testowania/debugowania staje się prawie w pełni możliwym do realizacji zdalnie. Wszystko opiera się o stopień zautomatyzowania środowiska, a także o szczegółowość raportów z testów.

Natomiast jeśli chodzi o kwestie nie związane bezpośrednio z projektem, to na pewno zauważalnym może być większa ilość czasu w każdym dniu roboczym, który możemy zagospodarować na sprawy prywatne, a czasem bywa, że czas pracy można sobie rozbić na 2 części z przerwą między nimi – oprócz obiadu można zerknąć do ciekawej książki czy zabrać się za  montaż filmu z wyjazdu sprzed kilku lat. Oczywiście, jeśli nie wpływa to na pracę innych i nie wprowadza opóźnień. Czas pracy jest ograniczony tylko spotkaniami i ewentualnie sporadyczną, ale bywa że długotrwałą współpracą nad wspólnymi problemami. Brak bezpośredniego kontaktu z kolegami z zespołu czasem wprowadza utrudnienia w rozwijaniu projektu. Z drugiej jednak strony jest się odciętym od  biurowego szumu informacyjnego – zazwyczaj nie przeszkadza, ale zdarza się, że ciężko jest się skupić. Brak pogawędek przy kawie/herbacie na tematy nie-pracowe też jest minusem jeśli chodzi o kwestie psychologiczną, lecz i tu można sobie to kompensować skupieniem i efektywniejszą pracą nad zadaniem i “wcześniejszym zakończeniem” dnia roboczego.

Również jest możliwość dobrania elastycznych godzin pracy, czy to będzie od godziny 6 z rana, czy praca nawet do 1 w nocy – to już kwestia indywidualna, ważne by projekt był realizowany z planem. No i w końcu możliwość pracy nie tylko z domu, ale i z innych miejsc, byle tylko był laptop i dobre połączenie z Internetem.

 

Jak może być?

Od czasu do czasu mówi się o przejściu na 4-dniowy tydzień pracy, albo 6-godzinny dzień pracy, jednak jak na razie nic się w tym kierunku nie rozwija za wiele. Czy kryzys wywołany pomoże we wdrożeniu takiego systemu ze względu na lepszą efektywność pracy czy zupełnie pogrzebie pomysł? W końcu, czeka nas spore wyzwanie, aby zniwelować problemy gospodarczo-społeczne, z którymi  się teraz będziemy mierzyć. Można by mówić o różnicy między pracą na produkcji, a pracą badawczo-rozwojową, świadczeniem usług wirtualnie, a pracą np. pielęgniarki w szpitalu.

Odwieczny spór – czy to człowiek jest dla pracy, czy może jednak praca jest dla człowieka. I też zależy od priorytetów jakie każdy sobie wystawia, bo dla jednego to może być spłata kredytu za mieszkanie, dla kogoś innego – wakacje 2 razy w roku, a jeszcze w innej sytuacji dodatkowy dzień w tygodniu kiedy można się rozwijać w innych dziedzinach. Problem częściowo może leżeć w systemie, który narzuca nam akurat taki, a nie inny wymiar pracy. A może lepiej byłoby mieć po prostu minimalny wymiar pracy, a potem każdy by sobie indywidualnie dostosowywał w zależności od potrzeb i priorytetów z uwzględnieniem interesów pracodawcy? – czyli krótko mówiąc – znalezienie złotego środka? Dzięki temu może znalazło by się więcej czasu dla siebie, rodziny, dla rozwoju i znajdowania nowych pomysłów.

 

Podsumowanie

Praca zdalna wydaje się być większym wyzwaniem zwłaszcza w okresie transformacji i ustalania nowego porządku w projektach. Dzieje się tak również w przypadku Embedded Developerów, ponieważ korzystamy z wielu narzędzi i sprzętu na miejscu. Zatem, jak zorganizować swoją pracę w domu i rozwijać projekt bez zakłóceń?

  1. Zaplanuj z zespołem w jaki sposób będziecie korzystać z narzędzi

Wspólnie wypracowaliśmy system, w którym jedna osoba z naszego teamu bezpiecznie dociera do biura i korzysta dla nas z narzędzi na miejscu. Dzięki temu jesteśmy w stanie maksymalnie wykorzystać możliwości naszego sprzętu pracując niemal całkowicie zdalnie.

 

  1. Zainwestuj w technologię, która ułatwi Ci pracę w domu

 

Dla Embedded Developerów sprzęt to ważny element codziennej pracy. Szczególnie przydatny w tej kwestii jest np. monitor z funkcją pivot, który pozwala uzyskać ponad 140 linii kodu na jednym monitorze, z uwzględnieniem sporego marginesu i nadal całkiem dużą ilością wolnej przestrzeni.

 

  1. Korzystaj z narzędzi do współpracy

 

W przypadku zespołów inżynierskich jednym z największych sprawdzianów dla pracy zdalnej jest prowadzenie efektywnej komunikacji. Przywykliśmy do cotygodniowych spotkań, zespołowej burzy mózgów czy białej tablicy. Dlatego – w obecnej sytuacji – nasz podręczny niezbędnik to Slack, Skype oraz GitHub.

 

Autor:

Jan Szemiet

Embedded Software Engineer

ALTEN Polska